Jest 22:30. Jadę do domu.

Kotki położyły się spać. Pierwszy raz przy mnie. Nie licząc maluchów z zeszłego roku, które padały po zabawie koło 21...
Czaruś wyciągnięty na całym parapecie, Stella przykucnęła z boczku. Katja w towarzystwie Viki dobrze się czuje i obie zajmują niższe piętro:) szafkę pod parapetem. Czaruś i dwie kotki śpią. A Stella - mrucząc pod swoim koralowym noskiem najgłośniej - siedzi jeszcze wyprostowana i ogląda skrawek świata przez okno. Skrawek nocy.
Jednak nie, najgłośniej mruczy Viki, przez sen...:)
Miarowo, spokojnie, kojąco.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz