środa, 13 sierpnia 2008
Chip
Nasz nieśmiały Chip. Nie wszystkich lubi, jest bardzo asertywny (takie modne słowo). Gdy pojawił się u nas, bał się ręki, nie dowiemy się już nigdy dlaczego. Nikt jeszcze się w nim nie zakochał, chociaż była sytuacja, w której myślałyśmy, że iskierka przeskoczyła. Chip wtedy jak odmieniony, nie przymrużył nawet oka przy próbie głaskania. Niestety (dla Chipa) inny z naszych kotów poszedł z tym Państwem. U nas w Fundacji wierzymy, że koty same wybierają sobie dom i współlokatorów, a Chip jeszcze się nie zdecydował.

poniedziałek, 4 sierpnia 2008
Burzliwa akcja
Zaczęło się niewinnie, od telefonu. Zaprzyjaźnione Panie z apteki na Winogradach dzwoniły z informacją, że na tyłach kompleksu sklepów okociła się kotka, na betonie w widocznym miejscu. Reakcja była natychmiastowa, na miejsce dostarczyłyśmy mały domek ze styropianu, kartonu i czarnej foli, wyściełany oczywiście siankiem. Gdy mama raczyła się świeżym mięskiem, maluchy przeprowadziły się do domku, gdzie po posiłku miała dołączyć też ich mama. Jeszcze wtedy nie wiedziałyśmy, że to tylko wstępny etap akcji ...




Następnego dnia okazało się, że kocicy nie spodobała się nasza decyzja i wyniosła maluchy nie wiadomo gdzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)